Sobota, 19 maja 2012, imieniny Mikołaj, Piotr, Urban

DeutchEnglish

Legendy Waldemara Panerta

O autorze

Lipnowska Zjawa

Sen ukojenie duszy przynosi lub krwawą bliznę w sercu zostawia, kiedy wróżebne fatum zechce nam obwieścić. Groźna przeszłość, gdy w nocnych omamach powraca, żalem napełnia nasze jestestwo. W tym rozkołysaniu pragnień i dążeń naszych, myśl przewodnia zawsze powinna nam towarzyszyć, aby żyjąc w zgodzie z prawami świata tego i samym sobą, w harmonii wewnętrznej – w krainę snu wiecznego kiedyś odejść. Duch nasz silniejszy wówczas będzie mocą ziemskiego spokoju i nawet do kontaktów z ludźmi żyjącymi zdolny. My jednak zadumę i żal w sercu nosić będziemy, gdy nasi najbliżsi odejdą. Tylko czasem ukojeniem dusz naszych stanie się obraz bliskiej osoby w nocnym śnie objawiony, dziwny odgłos lub realny omam znanej nam postaci. A może po tamtej drugiej stronie, królestwa zmarłych, te same odczucia istnieją. Może moc tych emocji jest tak silna, że duchy pokonują barierę wymiarów i nawiązują z nami kontakt. Kto zresztą to zna? Sen wiekuisty spowija groby przodków naszych, a my ludzkim umysłem nie poznamy praw świata cieni. Jednak duchowość ziemskiego bytu powinniśmy rozwijać w sobie. Niech inspiracją dusz naszych będzie nawet ten ocean gwiazd na nieboskłonie. Może ta potęga, która wisi nad nami, każe powrócić nam na ten ziemski padół, gdy już duchem tam jesteśmy, i nauki żyjącym przekazywać. Trudno jednak połączyć nocny urok i czar rozgwieżdżonego nieba z prozaiczną obawą okrutnej nocy, że w czeluściach bram czai się niebezpieczeństwo, a zwykły krzak lęk wywołuje – czy ktoś za nim nie stoi? Groźny mrok za przyjaciela swego ludzki strach wybrał sobie. Głębię praw przyrody poznajemy jednak lepiej, kiedy żyjemy w małych prowincjonalnych miasteczkach. Tam nawet niebo jest inne. Ludzie częściej patrzą w górę, mają czas na zadumę i refleksję. Jeżeli więc mieszkasz w takim miasteczku, to powinieneś wiedzieć, że los wielką fortuną Cię obdarzył, możesz chłonąć spokojną, rodzinną atmosferę. Chwytaj czas całą swą psychiką, bo nawet czas na prowincji płynie wolniej. Jeżeli chcesz ukoić własną duszę i poznać polską prowincję, zapraszam na spacer po lipnowskich ulicach. Czas w tym miasteczku się zatrzymał i mieszkańcy życie swe wiodą zgodnie ze starymi dobrymi obyczajami. Są tu zabytki i atrakcyjne miejsca, które powinieneś zobaczyć. Ja zachęcam, abyś uwagę swą zwrócił na gmach miejskiego ratusza. Ten szlachetny w swej powadze budynek góruje nad okolicznymi kamienicami. Prostokątną wieżę tego magistratu wieńczy iglica z figurą anioła. To arcydzieło kowalskiej roboty jest efektem pracy mistrza Chałupca – ojca Poli Negri. Ten stateczny, poważny pan w pocie czoła wykuwał misterny znak, aby głód w jego domu nie gościł. Rodzicielska miłość Pana Jerzego w tym ratuszowym aniołku przybrała swą najwspanialszą formę. Trud i poświęcenie ojca rozumiała mała córeczka – Pola. Wiedziała, że jej tata tak ciężko pracuje, aby ona mogła kiedyś zostać wielką damą i przynieść zaszczyt rodzinie i znajomym. Co wymarzyła sobie, los spełnił. Gwiazda Wielkiej Poli Negri rozbłysła i świeci dalej, choć niestety jej już nie ma.

Z krainy wieczności niespokojny duch Poli zaczął powracać do świata żywych. Wieczorną porą na ratuszowej wieży, przy figurze anioła, dziwną poświatę zobaczyć można. Ten mglisty obłok kształtem piękną kobietę przypomina. To córka ojcu hołd składa. Miłość, która świat uszlachetnia , sama dowód nam daje, że nawet śmierć nie niszczy jej potęgi. Mrok minionych lat okrywa tajemnicą życie małej Poli i jej ojca. Duch Poli zaświadcza jednak, że w tej rodzinie miłość i szlachetność była przewodnikiem.

Jeżeli nie wierzysz moim słowom, stań i obserwuj ratuszową wieżę. Wieczorną porą zobaczysz tam ducha Poli Negri. Sam później będziesz o tym zjawisku mówił swoim znajomym. Zapewniam, że żaden mechanik tej zjawy nie zbudował, aby sobie chwałę przynieść i turystów do Lipna przyciągnąć. Tego spektaklu nie można racjonalnie wyjaśnić.
 

Lipnowski kopiec

Wiele słyszałeś już bajek o cudownych źródełkach, pokutujących duszach i tajemniczych komnatach, lecz wiesz, że to tylko fantazje. Przyjemnie jest tego posłuchać w długie spokojne wieczory. Urok krainy baśni pryska jednak w blasku słońca. Żyjąc w szarych czeluściach bloków, poddani iluzji życia, w świecie telewizji i miernych przyjemności, mamy swoje kłopoty i zmartwienia. W szaleńczym pędzie naszej cywilizacji, ducha zatracić jednak nie możemy. Spokój duszy i harmonię wewnętrzną osiągniemy, gdy ku przyrodzie kroki swe skierujemy. Ambicją naszą powinno być zmierzanie ku wyżynom, wzbogacanie się i nabieranie hartu ducha. Życie różne barwy przybrać może, lecz to oparte na ogniu i przyrodzie, zgodne z naturą, przewagę ma nad światem sztucznych wartości. Zauważ, że nawet choroby ducha w świecie przyrody nie występują, a pożywkę swą mają w krainie iluzji. Bogom równi nie będziemy, lecz doskonałość kształtować w sobie, aby od zwierzęcej natury odchodzić, to nasza ludzka misja.

Myśl nasza na wyżyny ma wzlatywać, nowe przestrzenie odkrywać. Wzbogacajmy się duchowo, niech dusza nasza świątynią będzie, a serca i rozumy stale się uszlachetniają. Jak siła fizyczna przed rozumem ustępuje, tak rozum zawsze za duchem stać będzie. Złudnym wartościom, pustce -  przyjacielu -  nie ulegaj, nawet gdy świat mami Cię blaskiem swym, emanując tysiącem urojonych wartości, duszę twą trucizną napełniając. Ty jednak, gdy jedność ciała i ducha osiągnąć chcesz, powinieneś szukać miejsc, w których duch Twój się wzmocni, a ciało okrzepnie. Przyroda i zabytki niech bliskie Ci będą, niech Cię otulają oddając swe uroki, nie nowoczesność miasta, w którym żyjesz. Zauważ, że nawet piękno i harmonia oparte są na naturze. Jeżeli świadkiem historii chcesz być i mroki wieków minionych przeniknąć, szczęście przynosząc sobie, możesz to uczynić, gdy rady mej posłuchasz. Jeżeli mieszkasz lub będziesz w grodzie nad Mieniem, co Lipnem zwą i po ulicach tego miasta kroczyć będziesz, wiedz, że i Lipno ma swoje szczęśliwe miejsce. Tu możesz odmienić swój los, gwiazdy będą Ci jaśniej świeciły, a dni piękniejsze będą. Pamiętaj, idź w miejsce, co burzom dziejowym się oparło, świadectwo swej potęgi dając. Miejscem tym jest „Wzgórze Świętego Antoniego”. Ten piękny, malowniczy pagórek, położony w centralnej części miasta, jest integralnie wtopiony w zespół parkowy. Każdy mieszkaniec grodu tego wskaże Ci ten monumentalny obiekt. Gdy już dojdziesz i staniesz przed tym słynnym wzgórzem, zastanów się nad tym, że historia tego terenu sama dowód daje swej wielkości. Punkt ten zawsze zło i dobro ku sobie przyciągał, lecz wojny i kataklizmy nie zniszczyły tego miejsca. Zimne i mroczne zwały ziemi nie każdemu odkryją tajemnice sprzed wieków, wiedz jednak, że stoisz przed kopcem o tysiącletniej historii. Gdy wyobraźnia i fantazja przewodnikiem Ci wówczas będą, ziemia energią nasączona prawdę dni przeszłych Tobie wyjawi. Wydarzenia dawne, minione wieki – same mówić będą. Musisz wiedzieć, że na tym wzgórzu był kiedyś gród piastowski. Rozpłynął się jednak w mroku dziejów i ślad po nim nie został. Co wcześniej w tym miejscu było – przed grodem? Jeżeli nie wiesz, powiem Ci. Była tu pogańska świątynia. Pogański Święty Gaj.

Na wzgórzu tym rozpalano ofiarne ogniska. Kapłani ubrani w długie szaty wznosili  modły do bóstw, których wizerunki w drewnianych belkach przodkowie nasi wyciosali.

Gdybyś nawet nie uwierzył moim słowom, opowiem Ci ciekawą historię. Gdy pewnego razu stałem przed tym wzgórzem, miejsce to esencję swą oddało, pierwotną naturę ukazało. Wpatrzonemu w ten kopiec -  nagle sen rzeczywisty, realny mą duszę owładnął. Śniąc na jawie zauważyłem, że nie ma figury św. Antoniego, a teren ręką człowieka zagospodarowany był ośrodkiem pogańskiego kultu. Dostrzegłem na szczycie wzgórza ledwo zauważalne postacie, które stały przed słupami wbitymi w ziemię. W odzieniu grubo tkanym mary te ręce do góry wzniesione miały, oddawały hołd gwiazdom. Postacie ich groźne i łaskawe jednocześnie były. Do tej pory nie wiem, czy świat, który dawno przeminął i ludzie, którzy odeszli – powrócili, czy to ja wkroczyłem w świat, który kiedyś istniał? Czy to tylko moje marzenia, wyobrażenia?  Obraz ten w serce i duszę mi się wrył i do tej pory go pamiętam. Uwierz mi , przyjacielu, że człowiek ubrany w koronę snów i fantazji swoich w nierealnej, krainie znaleźć swe miejsce może. Bogatszym o nowe doświadczenia, łatwiej nam przez to życie kroczyć.
Szlachetny człowieku, gdy głębie duchowych doznań i wrażeń chcesz osiągnąć, przejdź się parkową aleją, która przylega do słynnego wzgórza. Spacer ten niech będzie dla Ciebie relaksem i wyciszeniem. Idąc wywołaj ze swej duszy myśl głęboką, o dniach minionych, bogach zamierzchłych i swych pradziadach, którzy owym bogom wiernie służyli. Całym swym ciałem chłoń moc i energię, która bije od tego miejsca. W trakcie tego spaceru duch Twój będzie mężniał, rozum się uszlachetniał, a serce ku wzniosłości wzlatywać będzie. Doskonalić się będziesz Przyjacielu, harmonię wewnętrzną osiągając. Niebo wysokie, które świadkiem tego spaceru-pielgrzymki będzie pozytywny los może Ci zesłać. Zawierz Opatrzności, która harmonię świata tego kształtuje.

Jest znany zwyczaj, który kultywują turyści odwiedzający ciekawe miejsca. Do fontann czy zabytkowych studni wrzucają drobną monetę, która jest symbolem ich więzi z owym miejscem. Ty też, droga Przyjaciółko, Przyjacielu – z portfela swego wyjmij ten symboliczny jeden grosz i rzuć go w trawę porastającą to wzgórze. Nie zabobon tak uskuteczniać będziesz, a piękną turystyczną atrakcję zrealizujesz. Kto zresztą wie, jak już jest z tym pieniążkiem. Kiedy bowiem głębiej się nad tym zastanowisz, myśl sama przypłynie i prawdę Ci wyjawi.
Pamiętaj, Przyjacielu, gdy te czynności wykonasz, duch Twój zaspokojony będzie, a widzenie świata rozszerzy się. Silny doznaniami tymi, z większa energią przez życie kroczyć będziesz. Kłopoty i nieszczęścia lżej będziesz odczuwać; dni Twoje lepsze będą.

Fantazja rozszerza umysł, budując wspanialsze życie. Nawet kamienie wówczas dla nas ożywają, intencje twórców oddając. Przyjacielu, niech droga Twa, przez światy fantazji i prawdy znaczona będzie prawością charakteru, mądrością i moralnością. Doznań duchowych nie obawiaj się, a szczerze je przeżywaj.

 

Lipnowski ogień

Prąd, atom, sputniki – nastaje nowa era. Lecz epoka ognia, która była i jest naszym udziałem, długo jeszcze nie przeminie.

Błogosławiony niech będzie ogień, który zimne wnętrza ciepłem napełnia, a ciemną drogę w świetlisty szlak przemienić może. Niech swą potęgą i blaskiem strzeże nas w dni szare, życie  zmieniając w bajkową krainę, w której dobro i miłość nad upodleniem triumfuje. Wrośnięci sercem i ciałem w żar domowego paleniska, jesteśmy kruchym elementem potężnego wszechświata. Więź ta myśl wzniosłą z głębi dusz naszych wyzwala, gdy harcerskie dłonie „Betlejemski Ogień” w naszej krainie roznoszą. Żyjąc w jedności z prawami przyrody, w zamierzchłą przeszłość, ku obcej stronie oczy swe kierujemy, kiedy biegacz z olimpijską pochodnią w kierunku stadionu podąża. Starożytna Grecja wówczas wrota przed nami otwiera, piękno marmurowych budowli i kulturę dnia codziennego odsłaniając.

My, Polacy, wrośnięci jesteśmy jednak w tę ziemię, która nas wydała, po której stąpamy. Te łąki, pola, lasy – to część naszej duszy, tchnienie naszego istnienia. Ona energię w nas wyzwala i ku prawości czynów kieruje.

Będąc wierny zasadom tej Ziemi, świadectwo prawdy chcę Ci, przyjacielu, wyjawić i wszelkie waśnie zażegnać. Któremu z miast w naszej Ojczyźnie prymat pierwszeństwa, wskrzeszenia słowiańskich misteriów się należy? Mój przekaz to świadectwo człowieka, który bezimiennym uczestnikiem wydarzeń owych był i prawdę Ci wyjawiając, hołd mieszkańcom Lipna oddaje. Oni to bowiem na wiekowe uznanie zasłużyli, szlachetnością swych postaw i wiedzą, gdy prastary słowiański obrzęd w życie współczesne włączyli.

W pobliżu Lipna rozciąga się kompleks leśny, „Głodowskim Lasem” nazywany. Ten stary, gęsty bór, w swej naturze pierwotną puszczę przypomina. W głębi tej kniei są ostępy tak dzikie i srogie, że anioł zniszczenia mógłby mieć swe królestwo. Atmosferę surowości i grozy potęgują tam cierniste chaszcze i krzewy, które widok głębi lasu zasłaniają i wszelkie spacery uniemożliwiają.

W tym gąszczu dzikie trawy rywalizują z młodymi drzewami o prymat wielkości. Na takim właśnie terenie narodziła się nowa szlachetna wartość, która w swym majestacie przemawiać zaczęła do setek i tysięcy ludzi. W głębi tej kniei, nad brzegiem nieprzyjemnych moczarów, dziwnego bajora, które przez okolicznych mieszkańców „Świńskim bagnem” nazywane było, zebrała się grupa młodych ludzi. Śmiałkom tym kultura narodowa i szlachetna mitologia bliskie były. Noc mrokiem otulała jeszcze diabelskie uroczysko. Słońce na nieboskłonie dopiero zaczynało objawiać swą potęgę. W tej ciemnej głuszy wyraźne były tylko iskry powstające z uderzeń krzemienia o krzemień. Po chwili wskrzeszony ogień objął drewno, misternie ułożone w ogniskowy stos. Gdy światło rozświetliło szare postacie, można było dostrzec długie suknie i wieńce z kwiecia na skroniach dziewcząt, kubraki i luźne słowiańskie spodnie u chłopców. Zapaloną od żaru ogniska pochodnię poczet młodych Słowian poniósł do Lipna. Tam ustawiony na stadionie znicz zapłonął od żaru z tej pochodni. Szkolnym zawodom sportowym patronował ogień, w pierwotny sposób wskrzeszony. Pierwszy raz w naszej Ojczyźnie odbyła się taka prastara ceremonia, która w solidny sposób wpisała się w dorobek kulturalny całego narodu.

W głodowskich chaszczach cyklicznie zaczął odbywać się prastary obrzęd rozniecenia ognia, kiedy w lipnowskim grodzie mieszczanie swoje święto obchodzili. Uroczystości Dnia Miasta czy Patrona rozświetlać zaczął płonący znicz – kultowym ogniem.

Widzisz, kraj ten i ludzie, którzy tu mieszkają, mają swoją tradycję, którą umiejętnie w życie wcielać potrafią. Ślepe naśladownictwo nie jest ich udziałem. Tu nawet grecki znicz ma swój własny, słowiański wymiar. Niech duch tej krainy większa energię w ludziach wyzwala i ku prawości czynów kieruje.

Takie są moje marzenia – spoić teraźniejszość z odległą, zamierzchłą przeszłością.

 

Waldemar Panert
Urodzony 23 grudnia 1957 roku w Lipnie.

Wykształcenie:
Wyższa Szkoła Oficerska Wojsk Zmechanizowanych we Wrocławiu
Studia Podyplomowe na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu
Studia Podyplomowe na Wyższej Szkole Humanistyczno-Ekonomicznej we Włocławku

Zainteresowania realizuję w ramach przynależności do:
-  Lipnowskiej Grupy Literackiej
- Stowarzyszenia Polskich Wynalazców i Racjonalizatorów
- Związku Żołnierzy Wojska Polskiego

Publikacje:
    - Głos Weterana i Rezerwisty
    - Polska Zbrojna